VCS cz.15 - Niska emisja - trujący problem
wtorek, 20 maja 2014 09:18

Niska emisja – trujący problem

W Polsce 18% mieszkań ogrzewanych jest piecami. Spalane jest w nich ok. 6mln ton węgla, a także śmieci, papier, plastik, butelki po napojach, folie czy stare meble, które są źródłem zanieczyszczeń oraz toksycznych i rakotwórczych substancji. To tzw. niska emisja (nazwa wzięta od wysokości emitorów, a nie poziomu zanieczyszczeń) do której zaliczyć należy również emisję komunikacyjną oraz pochodzącą z niewielkich kotłowni lokalnych. Łączny udział (bez komunikacji) tego typu źródeł ciepła to w skali państwa ok. 31%
Z danych CORINAIR (przyjętych przez Europejską Agencję Środowiska) wynika, że w Polsce podczas spalania paliw w źródłach o niskiej sprawności powstaje prawie 40% emisji tlenku węgla, 18% dwutlenku siarki, 9 % tlenków azotu i ponad 17% niemetanowych lotnych związków organicznych. To znacznie przewyższa emisję komunikacyjną, której szkodliwość to 28% CO, 42% NOx i 28% niemetanowych związków organicznych.
Tyle oficjalnych danych zaczerpniętych z wiarygodnego źródła. A jak ta sytuacja ma się do Lubania. Spójrzmy na wyrysowaną przeze mnie orientacyjną mapkę. Czarną linią zakreślono obszar miasta ogrzewany z sieci ciepłowniczej PEC Lubań. Oczywiście teoretycznie, ponieważ w praktyce np. sporo budynków w centrum ogrzewanych jest systemem etażowym. Poza tym obszarem pozostają, jadąc od północy, osiedla Waryńskiego, Fabryczne (niewielką część podłączymy w bieżącym roku), Esperantystów-Kochanowskiego, ul. Górnicza, rejon Kamiennej Góry, Księginki, Uniegoszcz. W obszarach tych występują nie tylko domki jednorodzinne. Jest tam jeszcze naprawdę sporo budynków wielorodzinnych, w których mieszkańcy ogrzewają swoje posesje przy pomocy tradycyjnych palenisk piecowych bądź kotłów węglowych centralnego ogrzewania. Sam niestety należę do tej grupy bynajmniej nie z własnego wyboru. Co prawda uczciwie należy wspomnieć, iż kocioł i piecowi i kotłowi nie równy. W ostatnich latach na rynku pojawiły się wielociągowe czy retortowe jednostki których sprawność jest znacznie wyższa od urządzeń starego typu, a sam proces spalania jest kontrolowany przez automatykę. Poziom wiedzy użytkowników również jest wyższy. Kto szanuje swoje i sąsiadów zdrowie nie pali w byle czym i byle czym. Jednak należy pamiętać, iż niejednokrotnie warunki ekonomiczne zmuszają naszych mieszkańców do zakupu i tańszych urządzeń i tańszego opału. A odczuwany niejednokrotnie w trakcie zimy nawet w centrum miasta specyficzny swąd palonej gumy czy plastiku świadczy wręcz o patologii w tym zakresie. 
Istotnym elementem jest specyfika emitorów z takich kotłowni. Zawsze będą to kominy o niewielkiej wysokości, a zatem koncentracja zanieczyszczeń na niewielkim obszarze będzie dużo większa. Zapewne nie są one czyszczone regularnie co potęguje problem. Poza tym nawet najlepsze kotły węglowe nigdy nie dorównają sprawnością jednostkom ciepłownianym, dla których ta wielkość regularnie przekracza 80%. A niska sprawność to jak wiadomo zwiększone zużycie węgla, koszty transportu, ilość odpadów, wielkość emisji itd. itp.
Problem niskiej emisji zaczyna coraz bardziej doskwierać naszym mieszkańcom nie z powodu samej emisji, ale przede wszystkim z racji uciążliwości związanych z eksploatacją kotłowni węglowych. Wiadomo o czym mowa i nie warto się nad tym rozwodzić. Czasy się zmieniły, społeczeństwo chce i ma prawo żyć wygodniej. Ludzie dziś bardziej niż kiedyś wolą zapłacić za gwarantowaną usługę, niż samemu borykać i extra dokształcać z dziedziny obsługi i eksploatacji nowoczesnego, drogiego kotła węglowego wyposażonego w wentylator i automatykę sterującą. Dochodzi czas poświęcony na obsługę i koszty eksploatacji. Należy pamiętać iż np. kotły trzyciągowe wymagają regularnego czyszczenia paleniska i wymiennika ciepła jako ochrony przed zanikiem ciągu i obniżeniem sprawności. Usunięcie awarii automatyki czy zespołu podajnika węgla to też odpowiednio wyższe niż kiedyś koszty.

O wszystkich tych problemach mówią ludzie, którzy odwiedzają naszą firmę pytając o możliwość podłączenia do systemu miejskiego. Zapewniamy Państwa, że robimy, ile możemy. Problem jest przede wszystkim finansowy, ale nie tylko. Jeszcze nie wszyscy są przekonani do takiej formy ogrzewania. Czekają bądź inwestują w kotłownie gazowe, co oczywiście jest jakimś rozwiązaniem, ale zadowalającym tylko niektórych. Prosimy pamiętać, że tylko zaangażowanie w kwestię podłączenia do systemu większej części lokalnej społeczności stworzy taką możliwość. Koszty całościowo będą takie same, ale rozbite na większą grupę staną się realne do poniesienia.

Jarosław Ludowski