O Synu Marnotrawnym wzmianka
wtorek, 24 września 2013 06:58

„Ciepło w rury”

czyli

„O Synu Marnotrawnym wzmianka”

Swego czasu, jedna z większych Wspólnot Mieszkaniowych w Lubaniu, niezadowolona ze współpracy z nami, osobną kwestią jest czy niezadowolona ze świadczonych usług czy opłat jakie ponosiła za dostarczone ciepło? Śmiem twierdzić, że nie chodziło o pierwszą kwestię, a wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Nie o tym teraz jednak. Zastanawiam się czy po kilku latach od wypowiedzenia umowy, wspomniana Wspólnota nie żałuje swojej decyzji? Postawiony znak zapytania nie świadczy o naszej bucie, spowodowanej tym, że w chwili obecnej chętni na nasze ciepło, używając ludowego przysłowia „walą wręcz drzwiami i oknami” (niestety czasami z przyczyn technicznych musimy odmówić). Postawiony znak zapytania świadczy o naszej trosce, także o byłych Odbiorców. Syn marnotrawny kiedyś odszedł, ale powrócił i został przyjęty. Idąc tym tropem, nic by się nie stało, żeby ta biblijna przypowieść ziściła się w omawianym przypadku. Obowiązkiem firmy jest realizacja usługi komunalnej, jaką jest dostarczanie ciepła, i w tym punkcie jesteśmy zdeterminowani ten obowiązek wypełniać, nawet dla przygarniętych ponownie Odbiorców.

Innym rodzajem synów/córek marnotrawnych są Odbiorcy zaliczani do grupy małych lub indywidualnych. Firma bardzo szanuje tego typu płatników, gdyż nie od razu kosz ziarna da się zebrać. „Ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka” - to w pewnym sensie strategia działalności firmy. Małymi krokami zdobywamy, w pozytywnym tego słowa znaczeniu nowych Odbiorców, oferując im pewne ekologiczne ciepło. W tym miejscu zaczynają pojawiać się jednak schody. Na szczęście dotyczy to tylko znikomego ułamka wspomnianych użytkowników naszego ciepła. Tak, jak w przypadku pierwszym i tutaj chodzi o pieniądze, a właściwie nie regulowanie zobowiązań wobec Firmy. Nie stoimy na pozycji bezwzględnego monopolisty, który od razu zakręca zawór z ciepłem, zbiera swoje zabawki, a jeszcze sądem straszy. Znamy przecież wszyscy różnych dostarczycieli różnorakich mediów (usług) i wiemy jak potrafią być bezwzględni. Odciąć, zamknąć, zakręcić, wyłączyć.... „Nie płacisz, nie korzystasz i basta”. Zażalenia do Pana Boga albo do partii, jak mawiało się kiedyś. Prosta filozofia olbrzymich monopolistów, której wymyślenie wielkiego kłopotu pewnie im nie sprawiło. Owszem, w skrajnych przypadkach i my kierujemy sprawy do sądu, ale tylko wtedy, gdy wyczerpane zostaną wszystkie inne środki. Znając realia życia, czasami chwilowych kłopotów finansowych naszych Odbiorców podchodzimy do tematu bardzo rozważnie. Druga Strona musi jednak chcieć współpracować, a nie zawsze tak jest. Nigdy przypowieść o „Synu Marnotrawnym” nie spełni się, jeżeli ten syn nie przyjdzie i nie podejmie rozmów.

Nasi Odbiorcy to jednak w większości poważni partnerzy. Rozumieją, że tylko wzajemna prawidłowa współpraca pozwoli na dalszy rozwój Przedsiębiorstwa, co z kolei zaowocuje jakością świadczonej usługi.

Czy jest w naszej branży jeszcze inny typ synów marnotrawnych? Pewnie jest, ale na razie nic o nim nie wiemy. Póki co, szykujemy się do następnego sezonu grzewczego. Kupujemy węgiel, zbieramy słomę i powiększamy rurociągi by więcej ciepła wysłać do mieszkańców grodu.

Żeby jednak nie straszyć już teraz zimą, lecz delikatnie nawiązać do niej, przypominam o sprawdzeniu odzieży i obuwia zimowego i ewentualne zaplanowanie zakupu takowego w okresie jesiennym. Przypominam także o uregulowaniu abonamentu telewizyjnego i zaległych faktur za ciepło. Trzymajcie się ciepło!!!! Wygranej w totka życzę....

 

Z pozdrowieniami

Krzysztof Krawiec