PEC Lubań w malarskich wizjach dziecka
poniedziałek, 03 października 2011 11:35

Do napisania tego felietonu sprowokowały mnie artystyczne wyczyny, czyli jak tytuł wskazuje, malarskie wizje pociech lat siedem – dziesięć, ale również to wszystko (mowa o dorosłych), co dotyczyło rzetelnego podejścia do tej sprawy, a nie tylko przymusowego wykonania zadania, bez podniesienia poprzeczki, chociażby o centymetr w górę. Rozumiem, że minimalizm jest dobry, gdy odniesiemy go  do „nic nie robienia”, ale z drugiej strony, robiąc cokolwiek nie przyjmujmy minimalizmu za wyznacznik, bo młode pokolenie patrzy i szybko uczy się negatywnych postaw, a przecież ktoś na nasze emerytury w przyszłości pracować musi. Nie chciałbym oczywiście generalizować, bo może nie znam obiektywnych przyczyn takiego stanu rzeczy. Nie mniej, opieram się na twardych dowodach, czyli zaistniałych faktach....
Ów, ciężki był ten wstęp, czyli jak u Hitchcocka, najpierw trzęsienie ziemi, później napięcie rośnie, a więc....  

W ramach promocji firmy, czyli mówiąc paradoksalnie ocieplania wizerunku na lokalnym rynku podjęliśmy niezwykle duże wyzwanie, polegające na zorganizowaniu konkursu plastycznego dla uczniów lubańskich szkół podstawowych z klas I – III pod tytułem „Czyste ciepło dla Lubania”. Przedsięwzięcie o tyle było trudne, że z plastyką, w ogóle nie mamy do czynienia, to po pierwsze, a po drugie cała związana z tym logistyka też nie należała do najłatwiejszych. Oczywiście poradziliśmy sobie doskonale, bynajmniej tak się nam wydaje. Żeby jednak nie przynudzać i jak najszybciej przejść do sedna sprawy zatrzymam się tylko na krótką chwilę przy regulaminie, który dla dobra konkursu powstać musiał i który dla dobra konkursu powstał. Nie przypadkowo mówię o regulaminie, ponieważ małymi krokami chcę wejść na tory  tej niezwykle tajemniczej sprawy. Regulamin jak to regulamin zawierał kilka podstawowych danych, z których za najważniejsze uznaliśmy to, aby na pracy podana była nazwa firmy i hasło, czyli „Czyste ciepło dla Lubania”. I tu zaczął się pierwszy problem. Nazwałbym go „problemikiem”, bo nie to zaważyło o naszej konsternacji. Generalnie, na żadnej pracy nie było poprawnego zapisu, bo jak była nazwa to z kolei brakowało hasła. Jak było hasło to nie było nazwy lub była nazwa, ale hasło nie to. No, cóż wina małych artystów, bo nie słuchali opiekuna. Tak, to na pewno ich wina, wszak siedmiolatek, czy ośmiolatek wiedzieć i pamiętać powinien wszystko (cóż za ironia). Mimo braków regulaminowych i zgodnie z hasłem „co się pan czepiasz” wszystkie prace do konkursu dopuszczone zostały. I tu wystąpił następny problem, ale już poważniejszego kalibru. Treść pracy!!! Czyli, kwintesencja wrażliwości dziecka, umiejętności, wizji, spojrzenia, itd. Oczywiście były prace wysublimowane, przemyślane, w pełni oddające hasło, przypominam „Czyste ciepło dla Lubania”. Niestety pewna ilość prac była jego antyreklamą. Nie chciałbym ironizować, ale prace te przypominały psychodeliczne obrazy dekadentów lub sceny z Apokalipsy Świętego Jana.  Urządzenie przypominające kocioł z buchającym wielkim ogniem wewnątrz, brudny i umorusany palacz z łopatą w ręku, czarny dym i inne niezidentyfikowane przez nas urządzenia, bardziej przypominające wyposażenie sali tortur, niż jakiekolwiek urządzenia techniczne, a wszystko to okraszone szarym, smutnym i przygnębiającym tłem. Nie wiem, może niepoprawnie sprecyzowaliśmy hasło albo zbyt lakonicznie wytłumaczyliśmy o co nam chodzi. Miało być przecież pięknie, jak w reklamie serków Almette. Biało, czysto i puszyście, a więc ciepło, przyjaźnie dla środowiska, kolorowo, ze słoneczkiem w tle, białym dymkiem i uśmiechniętym palaczem. Niestety, wyszło jak zawsze, czyli; mieliśmy z Niemcami w nożną wygrać, a jak się skończyło, wszyscy widzieli.... Czy była to wina maluchów, czy może problem tkwił gdzie indziej? Dzieci przedstawiły tylko swoje artystyczne wizje, ukierunkowane przecież przez kogoś dorosłego. Nie wierzę by dziecko w tym wieku od razu „zakumało” o co chodzi z tym „czystym ciepłem”. Opiekun rzucił temat, pozostawiając dzieciaki na głębokiej wodzie, albo zlecił pracę wykonać jako domową i po sprawie. W domu dziecko pod kierunkiem rodzica pracę wykonało, a że nasza kultowa komedia pt. „Miś” robi nam (firmą ciepłowniczym) wciąż wilczą przysługę, więc praca inaczej wyglądać nie mogła. Rzecz następna, związana z pewnym kamuflażem. Otóż Firma w ramach dopingu zafundowała szkołom mały prezent, w postaci pewnej sumy pieniężnej. Na początku wydawało się, że nie była to suma zbyt duża, ale po reakcji szefów placówek szybko zmieniliśmy zdanie, gdyż okazało się, że na co dzień nikt takich prezentów nie czyni i każda kwota jest na wagę przysłowiowego złota. Powiem szczerze, i nam się lżej na sercu zrobiło, gdyż mieliśmy obawy, czy szkoły, przy tak napiętym programie nauczania do konkursu w ogóle przystąpią. Przystąpiły!!! I tu ponownie słowo „niestety”. Niestety jedna z placówek (może się mylę) podeszła niezwykle minimalistycznie do sprawy, a właściwie wymyśliła ciekawy fortel. Aby nie stracić darowanej kwoty przysłała na konkurs siedem, albo aż siedem prac!!! Aktywne uczestnictwo szkoły, okazało się dla nas wielkim rozczarowaniem, zważywszy, że szkoła do małych nie należy i na dzień dzisiejszy zatrudnia w klasach I – III 160 uczniów. I znowu „co się pan czepiasz”, przecież w Regulaminie Konkursu o ilości prac mowy nie było. Tak, bijemy się w pierś. Takiego zapisu nie było. Jednak mniejsze szkoły mogły, bo pewnie chciały i na konkurs, mimo braku regulaminowego zapisu dużą ilość prac przysłały.

Podsumowując; generalnie cel został osiągnięty, więc tylko należy się cieszyć.  Konkurs się odbył, zwycięzcy i wyróżnieni otrzymali nagrody, szkoły finansowe upominki, a my jako Firma „ociepliliśmy” (mam nadzieję) swój wizerunek.
Zastanawiamy się jednak, czy w przyszłości organizować tego typu konkursy. My prezenty i nagrody rozdawać chcemy, wszak jedną z misji Spółki jest ocieplanie jej wizerunku, a zarazem ekologiczna edukacja najmłodszych. Nie chcemy jednak uszczęśliwiać kogoś na siłę. Być może trzeba będzie poszukać innych obszarów edukacyjnych albo przyjąć do wiadomości, że tak to wszystko funkcjonuje i przestać grymasić. By nikt już więcej nie powiedział - „co się pan czepiasz”.
Ps.
Uszy do góry. Konkursy organizować pewnie będziemy i pewnie zwracać się do Was też będziemy.... Piękne zdanie ułożyłem. Prawda!!!