Punkt spojrzenia zalezy od miejsca siedzenia
poniedziałek, 30 maja 2011 09:20

„Ciepło w rury”

czyli

„Punkt spojrzenia zależy od miejsca siedzenia”

(zasada Kalego)

Tytuł dzisiejszego artykułu właściwie mówi wszystko, ale żeby słowo ciałem się stało, krótko go zreferuję. Pozostawiam jednakże każdemu swobodę własnej interpretacji. Tytuł już na pierwszy rzut oka mówi co mówi i z tym się pewnie wszyscy zgodzą. Wszystko zależy od tego czy jesteśmy odbiorcą czy nadawcą sprawy (czyt. ciepła). Żeby nie przedłużać i nie zanudzać przejdę do konkretu. Przed, chciałbym tylko powiedzieć, że pisząc ten artykuł słyszę w radiu, iż do wizyty w naszym kraju szykuje się Prezydent United States brat Barack Obama. Słyszę również, że przywozi ze sobą dwie opancerzone limuzyny. Jak przywozi, to pewnie są potrzebne? Ale wróćmy do tematu. Współpracując od wielu lat z Odbiorcami ciepła muszę przyznać, że na przełomie tych lat świadomość użytkowników ciepła mocno się zmieniła. Oczywiście mówię o zmianie na „plus” i w tym miejscu chylę czoła. Są jednak drobne wyjątki (patrz niektórzy Odbiorcy), które może nie wpływają, znacząco - pogarszająco na naszą współpracę, lecz czasami stwarzają coś w rodzaju „komizmu sytuacyjnego”. Otóż, pewien Kontrahent, zwany w dalszej części „Odbiorcą” dostaje fakturę za ciepło i jest bardzo niezadowolony z kwoty jaka tam figuruje. Widać to po pewnym zachowaniu i drobnych uszczypliwych uwagach. Oczywiście fakturę odbiera w sposób kulturalny i to jest najważniejsze, a jeszcze ważniejsze, że jest rzetelnym i punktualnym płatnikiem. Zastanawiam się jednak, skąd bierze się jego niezadowolenie? Może warto by spojrzeć na swoje podwórko, albo na koniunkturę gospodarczą w danej chwili, albo uświadomić sobie, że licznik nie kłamie i tyle ile ciepła naliczy, tyle PEC policzy? Oczywista oczywistość, nie chcem, ale muszem, lecę dalej. Gdzie występuje, więc ów komizm sytuacyjny? Występuje i to już praktycznie kilka godzin po otrzymaniu faktury za ciepło przez tegoż Odbiorcę. Odbiorca z racji zajmowanego stanowiska i obowiązków zamienia się z odbiorcy faktury w nadawcę i wręcza z kolei swoją fakturę, swoim Odbiorcom (faktura dotyczy także pewnych usług). Ile wtedy jest argumentów, że tak być musi, bo koszty, inaczej nie będzie i basta. Nie wierzę, by oczekiwał także od masy poddańczej, odbierającej fakturę jakichkolwiek uwag lub innych przejawów dezaprobaty. Sytuacja ta przypomina mi zachowanie Kalego z powieści „W pustyni i w puszczy”. Kali miał swoją żelazną zasadę, której nikt i nic nie miało prawa zmienić. „Jak Kali ukraść krowę to dobrze, jak ktoś ukraść krowę Kalemu to bardzo źle”. Rozumiem postępowanie Odbiorcy w zakresie wręczania faktur, gdyż opłaty pobierać trzeba, a czasami nawet wprowadzać podwyżki, które wynikają z wciąż rosnących kosztów. Nie rozumiem jednak postępowania tegoż Odbiorcy w sytuacji analogicznej, czyli zachowania podczas otrzymywania faktur.

Na dzisiaj to tyle. Jeszcze nie wiem co będzie w następnym artykule, lecz pewnie coś wymyślę. Życie nie znosi próżni, więc tematy same pchają się do komputera. Pozdrawiam gorąco w te wiosenne dni i życzę wszystkiego najlepszego.

Aby do lata, wtedy faktury nie rażą w ogóle. A lato już blisko....

 

 

 

Krzysztof Krawiec